złota woda |Rose Online |zamki-szkocji.com szkocja zamki

Nowości

Nocleg umościliśmy sobie


„Nocleg umościliśmy sobie na jednym z brogów. Opuściliśmy jego daszek, mogliśmy nic nie robić sobie z całego świata, zamknięci jak w skorupie w zacisznej, pachnącej kryjówce. Zasypialiśmy przy potężnej muzyce ryczących w pobliżu jeleni.
Wczesny ranek zastał nas w dalszym marszu. Pogoda była wspaniała, ale kichanie dzięciołów wróżyło rychłą zmianę. Weszliśmy niebawem na teren górnego leśnictwa iłemniańskiego, gdzie znałem każdy płaj i każde niemal drzewo. Tutaj ja objąłem rolę przewodnika i pełniłem ją z powodzeniem niemal aż do przejścia przez pasmo Arszyc. Posuwaliśmy się grzbietem wzdłuż wododziału, stanowiącego granicę pomiędzy nadleśnictwem państwowym i wielkimi obszarami leśnej spółki „Sylwinia". Płaj prowadził przez wspaniałe partie karpackiej puszczy, gdzie sędziwe, olbrzymie jodły strzelały w górę na wysokość czterdziestu metrów. Miejscami płoszyliśmy dziki, które uciekały z łoskotem, przedzierając się przez gęste podszycie. Jelenie ryczały wszędzie. Od czasu do czasu trafiał się trop niedźwiedzi. Ludzi nie było w górach wcale; nawet pasterze zeszli z połonin do wsi, nawet schylona postać kłusownika ani razu nie mignęła w oddali. Na prawo i na lewo wznosiły się szczyty, które poznawałem po sylwetce Magóra, Kruhła, Komorak. Wiedziałem, że w pewnym miejscu pod Komorakiem, na znanym mi „wekslu", znajdziemy tropy wilcze, odciśnięte w rozmiękłym płaju. Jakoż były, i to całkiem świeże.“(1)

| Jeżeli każda sześciostopniowa >>>>